Kiedy spektakl?

Niedziela - 20 lutego 2011 - godz. 17.00
Centrum Kongresowe UP

Spektakl komediowy

GOŁO I WESOŁO

Realizacja
Reżyseria: Arkadiusz Jakubik

Występują:

Dorota Deląg
Henryk Gołębiewski
Paweł Królikowski
Radosław Pazura
Tomasz Sapryk
Mirosław Zbrojewicz
Jacek Lenartowicz


Gdzie bilety?

www.biletyna.pl

www.eventim.pl

www.biletynakabarety.pl

Kasa Filharmonii im.H.Wieniawskiego w Lublinie
ul. M.C.Skłodowskiej 5
tel. 81 53 15 112

KULTUROMANIAK
Centrum Handlowe E.LECLERC
ul. T.Zana 19
tel. 81 44 63 107

Bilety
Bilety na Kabarety

Rezerwacja i zamówienia biletów:

- tel. 0-661-855-690
- tel. 0-667-303-303

- agencjakoncertowannn@op.pl

Sprzedaż biletów następuje również na 2 godziny przed koncertami

Numer rachunku bankowego do przelewów:


Bank PEKAO SA III/O Lublin
44 1240 2382 1111 0000 3902 1760

KONTAKT: agencjakoncertowannn@op.pl


"GOŁO I WESOŁO"

Sztuka chichotania
czne wydarze

(...) Oglądanie spektaklu "Goło i wesoło" grozi przeżyciem szoku. Zblazowana, wiecznie niezadowolona i czepiająca się wszystkiego publiczność dusi się ze śmiechu, patrząc na kilku rozebranych do rosołu (tylko w czapkach) facetów i nie pozwala im zejść ze sceny. Wszyscy łączą się w zdrowym śmiechu.

Ktoś zapyta - po co w ogóle zajmować się kwestią tak błahą, jak śmiech. Jednak warto, bo śmiech i komizm w ogóle to rodzaj wziernika w życie społeczeństwa, dzięki któremu poznać można jego postawy. Przede wszystkim zaś poznać można więź między ludźmi, ich dystans do siebie samych i siebie nawzajem. Polacy, po kilkunastu latach szukania tożsamości, dorabiania się mieszkań w nowych blokach i zagranicznych samochodów, próbach upodobnienia się do zamożnych nacji dotarli do takiego etapu wyścigu szczurów, że poczuli się bezpiecznie. I wreszcie mogą się śmiać.

"Goło i wesoło" - spektakl w reżyserii Arkadiusza Jakubika - to opowieść o kilku bezrobotnych mężczyznach z małego miasteczka, którzy postanawiają założyć grupę striptizerską i zarabiać na występach dla miejscowych kobiet. Panowie z "Napalonych nosorożców" - bo tak nazywa się grupa - są niezdarni i kompletnie nieseksowni. Za chudzi, za grubi, nieśmiali i nieudolni, a swoje opory przełamują na naszych oczach. I to jak!

Mirosław Zbrojewicz z zakompleksionego, mieszkającego wiecznie z mamą asystenta proboszcza przeistacza się w rytmicznie bujającego biodrami przystojniaczka, Andrzej Andrzejewski, mały i zamknięty w sobie facecik, nabiera energii scenicznej a la Michael Jackson, Tomasz Sapryk z podwórkowego cwaniaczka i romantycznego gitarzysty staje się rockandrollowcem na miarę Johna Travolty, Paweł Królikowski z grubego, chamowatego kierownika zamienia się w słodkiego, uwielbiającego swoją tłuściutką seksualność żigolaka, a Radek Pazura. .. słów brakuje, w kogo przeistacza się Radek Pazura. To trzeba zobaczyć.

Pazura po tym, co zrobił w spektaklu, może pozbyć się kompleksu brata (o ile taki miał). Pokazał nie tylko talent sceniczny, ale też taki dystans do swojej osoby, że wielu smutnych aktorów dramaturgicznych mogłoby mu pozazdrościć. Pomysł na spektakl był dziecinnie prosty. Powstał na bazie sztuki i filmu "Full Monty", tyle że Jakubik zaadaptował go do polskiej rzeczywistości.

Na czym zatem polega sukces "Goło i wesoło"? Na totalnej, wszechogarniającej autoironii. Zbrojewicz nie kryje, że nie ma urody amanta, Andrzejewski nie udaje, że jest wysoki i dobrze zbudowany, a Królikowski olewa z wyraźną rozkoszą wszystkie diety cud. Są sobą i z tej swojej, wcale nie idealnej, cielesności robią atut. I rozśmieszają, i wzruszają, bo są... nasi. Przez cały spektakl, dusząc się ze śmiechu, trzymamy za nich kciuki i życzymy, by się nie poddali. By nie zwyciężył wstyd, pruderia i lęk o swoją ośmieszoną męską godność.

Panowie ze spektaklu "Goło i wesoło" są trochę tacy, jak my wszyscy. My też jesteśmy w naszym kolorowym kapitalizmie nieco nieudaczni, też nie do końca oswoiliśmy rzeczywistość, ale coraz śmielej wychodzimy jej naprzeciw. I coraz rzadziej mamy "smutną polską gębę" - jak w filmie "Szczęśliwego Nowego Jorku" nazywa naszą narodową fizjonomię Bogusław Linda.

A to wszystko także dlatego, że coraz rzadziej wstydzimy się siebie i swojego uśmiechu. Dlatego kompletnie szczerze, bez poczucia obciachu, polecam Państwu ten spektakl. Uśmiałem się na nim po pachy. Całkiem bezwstydnie.

Eryk Mełgwa - "Sukces"